Korona Bieszczadów: Wielka Rawka i Krzemieniec + szybki wypad na Słowację
To Natalia wyciągnęła nas w góry tym razem. Pojechaliśmy w Bieszczady na szlak, który już kilkakrotnie odkładałam na później. Weszliśmy z Przełęczy Wyżniańskiej na Małą i Wielką Rawkę, a potem do Krzemieńca. Zwykle schodziłam z Wielkiej Rawki w dół do Ustrzyk i omijałam Krzemieniec, bo było już późno. Tym razem wyszliśmy wcześniej i wracaliśmy do samochodu tą samą drogą.
Pieczątki w schronisku "Pod Małą Rawką"
Rano przytłoczyły nas mgły. Nawet po wejściu na połoniny nie było nic widać. Przejaśniło się nieco dopiero przy zejściu szlakiem granicznym na Krzemieniec.
Mała Rawka z Andrzejem.
Wielka Rawka
Andrzej za granicą ;)
Na trójstyku granic nie ma spektakularnych widoków, ale miejsce jest szczególne. Większy odcinek szlaku biegnie wzdłuż granicy z Ukrainą.
W drodze powrotnej podziwialiśmy kłębowisko chmur w dolinie po polskiej stronie, które nie ustąpiły, aż nie zeszliśmy na dół. Jesień wkracza zdecydowanie w Bieszczady.
W drodze powrotnej zrobiliśmy jeszcze szybki wypad na Słowację po Kofolę - pojechaliśmy do Tesco w Medzilaborcach. Miasteczko jest niewielkie i poza muzeum Andy'ego Warhola w remoncie nie ma tam zbyt wiele atrakcji, ale była to pierwsza wizyta Andrzeja w Słowacji.
Kupiliśmy lokalne produkty na spróbowanie i wróciliśmy do domu.
___________


























