Korona Gór Polski: Rysy

 


Kiedy dwa tygodnie wcześniej podczas wejścia na Lackową ze znajomymi usłyszałam, że szykuje się wyjście na Rysy, bez namysłu dołączyłam. Taka okazja wejścia w dużej ekipie szybko by się nie nadarzyła.

W podróży do słowackich Tatr byłam już od dwóch dni, wchodząc wcześniej dla rozgrzewki na ostatni ze szczytów do Korony Beskidu Niskiego (tutaj) i na Radziejową w Beskidzie Sądeckim (tutaj). Jednak wyjście na Rysy przeżywałam już od kilku dni, bo trasa jest bardzo wymagająca wytrzymałościowo.

W 10 osób, w tym dorośli, nastolatki i dzieci, wchodziliśmy na Rysy od strony słowackiej. Szlak wynosił prawie 20 km i zajął nam ponad 10 h marszu. Wystartowaliśmy ze Strbskiego Plesa i doliną Mięguszowiecką podchodziliśmy do szlaku czerwonego.

Daniel i Magda tym razem bez dzieci.
A ja obawiałam się, że zabraknie mi wody do picia… 😉
Popradske Pleso – nad jeziorem znajduje się schronisko
Najmłodsi uczestnicy grupy: 9 i 12 lat
Pocztówkowy widok
Za plecami mam jakieś szczyty o piekielnych nazwach 😉
Żabi Staw Mięguszowiecki

Na wysokości Żabich Stawów krajobraz zaczął się zmieniać na bardziej surowy, wysokogórski. Skończyła się zieleń, zaczęły się skały.

Niezwykły widok: śnieg w środku lata
Na niewielkim odcinku były też łańcuchy i drabiny, ale nic strasznego

Zameldowaliśmy się niebawem w Chacie pod Rysami. Schronisko jest bez prądu, dopiero niedawno zamontowano tam panele słoneczne, nie można też płacić kartą. W środku znajduje się wielki piec kaflowy opalany drewnem, stare pianino i gitara. Pomimo nowoczesnej elewacji zachowany jest schroniskowy klimat.

Legendarna sławojka z widokiem na góry, które zapierają dech 😉

Po krótkiej przerwie w schronisku zaatakowaliśmy Rysy. Wierzchołek okazał się niewielki, panował międzynarodowy tłok, a przestrzeń zapierała dech nawet najodważniejszym. Patrzyłam na Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko, zastanawiając się, jak jest w ogóle możliwe wchodzić tutaj od polskiej strony?

5/28

Na zejście zmoczył nas krótkotrwały deszcz, ale bez większych ekscesów. Prawdziwa burza czekała nas dopiero w drodze powrotnej samochodem…

Trasę w dół doliną pokonałam w tempie biegowym, chociaż w nogach było już kilkanaście kilometrów.

Tak wyglądam po zdobywaniu Rysów.

Po całym dniu w górach musiałam jeszcze wrócić do domu, bo zanosiło się na potężną ulewę. Przejechałam więc samochodem bez zatrzymania całą trasę z Tatr do domu w strugach deszczu. Całe szczęście, że uniknęliśmy burzy w górach…

_______

Mapa szczytów KGP: https://kgp.info.pl/wykaz-szczytow/

Trasa na Rysy ze Strbskiego Plesa (SK): https://mapa-turystyczna.pl/route/3dkwa