Birthday trip: Krynica i okolica. Uzdrowiska w Beskidzie Sądeckim i zamki na Słowacji

 


Czy koniec października to dobry czas na wyjazd w Beskid Sądecki? Tak! Jesienne kolory nadal się utrzymują, a nad wzgórzami mgła zmiękcza krajobraz. W tym roku moja podróż urodzinowa była raczej lokalna, ale ciekawa i wypełniona nowymi miejscami. Razem z rodzicami pojechaliśmy samochodem najpierw do Krynicy-Zdrój w województwie małopolskim, gdzie zatrzymaliśmy się w wynajętym mieszkaniu na trzy dni. Kompletnie wyposażone, położone niedaleko głównego deptaka, było naszą bazą wypadową do wycieczek po okolicy.

29 października, sobota

Tego poranka pojechaliśmy do Muszyny, oddalonej zaledwie kilkanaście kilometrów od Krynicy. Niewielka miejscowość, ale pełna atrakcji. Odwiedziliśmy ogrody biblijne z tekstami biblijnymi, rzeźbami  i roślinami tematycznie związanymi z historiami biblijnymi. 

Samo miasteczko ma poetycki  klimat i mocno kojarzy się z piosenkami SDM, ponieważ autor tekstów, Adam Ziemianin, pochodził właśnie z Muszyny, a dokładnie z ulicy Ogrodowej.

Tu asfalt się kończy a zaczyna blues
Na płocie list gończy i po prostu luz
A termometr w oknie lekko dziś moknie
I wskazuje plus minus chyba ze trzy stopnie
Gdy Ogrodowa moczy się
To tak naprawdę nie jest źle
Bo ta ulica ma swój styl
Warto tu wpaść na kilka chwil

Kolejne ogrody mieszczą się na wzgórzu za rzeką Poprad i mają pobudzić zmysły.  Zapachów i kolorów trochę o tej porze roku brakowało, ale innych wrażeń było pod dostatkiem 😀 

Z Muszyny udaliśmy się widokową trasą wzdłuż rzeki Poprad do Piwnicznej-Zdrój. Po drodze mijaliśmy lasy, malownicze hale i przełomy rzeki, tereny praktycznie odludne, ale piękne.

Tuż przed Piwniczną warto skręcić do Łomnicy-Zdrój, gdzie można podziwiać wodospad na potoku Łomniczanka.

Piwniczna-Zdrój jest malutkim miasteczkiem z rynkiem położonym na wzgórzu. Warto się zatrzymać i można je szybko obejść. My przespacerowaliśmy się wzdłuż rzeki do ujęcia wody Piwniczanka, orzeźwiającej wody mineralnej. Woda wysokozmineralizowana ma korzystny wpływ na układ trawienny i leczniczo jest używana w leczeniu cukrzycy.

Zataczając koło do Krynicy przejechaliśmy przez Stary Sącz. Przeszliśmy po sennym rynku pokrytym kocimi łbami, oglądając w pobliżu kościół farny oraz klasztor Klarysek.

Po powrocie do Krynicy wybraliśmy się na późny obiad do baru Gawra nieopodal naszego mieszkania. Przystępne ceny oraz spore porcje, więc polecamy.

Po obiedzie zwiedzamy Krynicę po zmroku. Główny deptak jest oświetlony, chociaż żeby dokładnie obejrzeć wszystkie obiekty, musimy się tutaj wybrać jeszcze raz za dnia.

30 października, niedziela

Miły początek urodzin: życzenia i prezent od rodziców, którzy gdzieś w szafie w mieszkaniu znaleźli urodzinowe czapeczki 😉

Jedziemy na wycieczkę zagraniczną! Przejeżdżamy przez Leluchów, wioskę przy granicy, o której też była piosenka SDM. Nie ma tam żadnego charakterystycznego obiektu, żeby się przy nim zatrzymać, ale wioska leży w dolinie i są tutaj ładne widoki.

W Leluchowie, miła, czereśnie dziko krwawią
Tam granicy pilnuje całkiem wesoły anioł
W Leluchowie, miła, zaczyna się koniec świata
Tam anioł traci głowę, z brzozami się brata

O tej porze roku uciążliwe są poranne mgły, które w tej okolicy utrzymują się dosyć długo. Pierwszy zamek Plavec z XII wieku oglądamy we mgle, z której wyłaniają się ruiny. Góruje on nad wioską, w dawnych czasach był jednym z granicznych zamków obronnych, niestety został zrujnowany. Trwają prace rekonstrukcyjne i można dzięki temu zobaczyć basztę oraz fragmenty murów.

Miałam w planach zamek w Starej Lubovnej, jednak spontanicznie decydujemy się na dalszy zamek Spiski. Trasa prowadzi nas przez wzgórza i lasy. Trochę ciężko dla samochodu, ale na szczycie rozpościerają się piękne widoki na Pieniny.

Zamek Spiski jest ogromny, ale też niestety spowity mgłami, które nie pozwalają zobaczyć go nawet z bliska. Górna część zamku była akurat w remoncie, więc byliśmy mocno rozczarowani. Obeszliśmy dolny dziedziniec i sporą część wzdłuż murów obronnych. Fortyfikacja robi wrażenie, chociaż pozostawiła spory niedosyt.

Wracamy do Krynicy tą samą drogą, znów podziwiając widoki i zatrzymując się przy przydrożnych jabłonkach.

Po przyjeździe idę na spacer po mieście w ostatnich promieniach dnia. W Krynicy trzeba koniecznie przejść się głównym deptakiem i obejrzeć pijalnię wód, domy zdrojowe, wille po drugiej stronie potoku Kryniczanka, idąc wzdłuż bulwarów Dietla.

Krynica to centrum kulturalne, słynne z festiwali muzycznych, a zwłaszcza z festiwalu im. Jana Kiepury, prowadzonego przez Bogusława Kaczyńskiego.

Inną znaną postacią z Krynicy był malarz prymitywista Nikifor, pochodzenia łemkowskiego. Nikifor żył samotnie, w nędzy, przez większość życia będąc uważanym za niepełnosprawnego intelektualnie. Mówił bełkotliwie i niewyraźnie. Był pochłonięty pasją malarską. Pod koniec życia został doceniony i uznany na świecie za wybitnego malarza prymitywistę.

Na urodzinowy obiad wybieram Karczmę u Walusia, gdzie zamawiam placki ziemniaczane z sosem kurkowym. Karczma godna polecenia, chociaż czas oczekiwania jest bardzo długi.

Wieczory spędzamy z rodzicami w mieszkaniu, oglądając telewizję.

31 października, poniedziałek

Szybko zleciał ten weekend… Został nam ostatni dzień i przeznaczamy go na nieodwiedzone miejsca w Krynicy. Najpierw wchodzimy na górę Parkową ścieżkami przez lasek. Na górę zwykle wjeżdża się kolejką szynową, ale była już nieczynna, ponieważ na przełomie października i listopada zaplanowany był przegląd techniczny. Widok z góry Parkowej i zjeżdżalnie dywanikowe przypominają mi nasz wyjazd z tatą i rodzeństwem do Krynicy 22 lata temu.

Bardzo ładne są ścieżki wzdłuż góry. Odpoczywamy chwilę przy stawie Łabędzim, na którym żyje kilka gatunków kaczek, łabędzie, bernikle kanadyjskie i gęsi.

Naszym głównym punktem programu na dziś jest kolej gondolowa na Jaworzynę Krynicką. Wjeżdżamy na górę też na końcówkę sezonu, ponieważ od listopada do grudnia jest zaplanowana przerwa techniczna. Na szczycie pozamykane są przez to restauracje, działa tylko jedna karczma.

Trasa ma długość ponad 2 kilometry i wznosi się na wysokość 1142 m n.p.m. Z Jaworzyny rozciąga się widok na okoliczne miejscowości: Powroźnik, Muszynę i w oddali widać też wzgórza na Słowacji. Krynica jest nieco ukryta za drzewami, chociaż niektóre wyżej położone uzdrowiska można wypatrzeć.

Mamy tego dnia szczęście do pogody: nie ma mgły, widoczność jest bardzo dobra, jedynie oddalone wzgórza spowija mgła. Do tego temperatura prawie 20 stopni. Aż trudno się ruszyć z nagrzanego słońcem tarasu. Piękne zakończenie października!

Wracamy do domu przed zmrokiem trasą przez Ropę, Gorlice i Jasło. Po drodze wyłaniają się kolejne piękne tereny w stronę Wysowej-Zdrój, ale to już na inną wyprawę.

_______________

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/7PxdMD4deZHT4Pfp7

Inspiracje:

Kolej gondolowa na Jaworzynę 45 zł  https://jaworzynakrynicka.pl/cennik/cennik-turystyczny