Kikamperem po Roztoczu.

 


O istnieniu Roztocza dowiedziałam się 2 lata temu z wpisu Wędrownych Motyli, którzy w czasie zamkniętych granic wybrali się w swoją wielką podróż po Polsce. Rozpoczęli podróż właśnie od Roztocza Wschodniego, czy też Południowego. Tereny Roztocza Wschodniego, czyli terenów przygranicznych na Podkarpaciu zachwycają dzikością, podobnie jak Bieszczady, chociaż nie ma tutaj wysokich wzniesień. Listę miejsc do odwiedzenia i trasy miałam zaplanowane od dawna, tylko do ostatniej chwili zastanawiałam się nad datą, noclegami i środkiem transportu. W końcu uruchomiłam Kikampera i wybrałam się na dwa dni w drogę.

Kikamper, czyli to 20-letni VW Polo przerobiony na auto z opcją spania. Więcej piszę o tym na moim prywatnym blogu The Beautiful Heart

Czwartek, 28 kwietnia

W drogę wyruszam po pracy. Do ostatniej chwili tata montował płytę w samochodzie, żeby móc położyć na niej materac i jeszcze przed wyjazdem dopakowuję ostatnie rzeczy.

Miasteczko Na Szlaku Kultur Kresowych w Biłgoraju

Pierwszy przystanek w trasie po 150 km w Biłgoraju. Znajoma poleciła mi kilka miejsc w mieście i okolicy, ale zbliża się już ku zachodowi i znajduję czas tylko na Miasteczko Kresowe. To nowowybudowane budynki odwzorowujące obiekty z przełomu XIX i XX wieku. Znajdują się tutaj lokale usługowe i można także kupić mieszkanie oraz zamieszkać.

Projekt Miasteczka na Szlaku Kultur Kresowych jest rozbudowany i zakłada odbudowę rynku polskiego i żydowskiego. Na dzień dzisiejszy na ukończeniu jest rynek żydowski. Ciekawostką o Biłgoraju jest fakt, że urodził się tutaj noblista, żydowski pisarz Izaak Singer, którego dom również został odbudowany na miasteczku.

Więcej informacji o projekcie tutaj.

Kościół na wodzie w Zwierzyńcu

Postój i nocleg wypadł tego dnia w Zwierzyńcu, nazywanym sercem Roztocza. Zatrzymałam się na parkingu koło parku w centrum miasteczka, w którym głównym punktem jest wielki staw oraz kościół św. Jana Nepomucena, położony na niewielkiej wyspie.

Budynki zarządu Ordynacji Zamojskiej

Przed snem rozprostowuję jeszcze nogi na krótkim spacerze wokół parku. Wszystkie budynki ze zdjęć są właśnie z tego obszaru.

Browar Zwierzyniec, założony przez Zamoyskich w 1806 roku i czynny do dzisiaj

Piątek, 29 kwietnia

Pierwsza noc w Kikamperze minęła spokojnie i bez dokuczliwego chłodu. Ponieważ obudziłam się bardzo wcześnie (o 5 rano), wykorzystuję pogodny poranek na trekking po lesie.

Roztoczański Park Narodowy

Nie jest to zwykły las, bo w Zwierzyńcu mieści się siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego. Park został utworzony w 1974 roku. Jest to najbardziej zalesiony park w Polsce. W Roztoczańskim Parku Narodowym istnieje hodowla koników polskich. Koniki mogą biegać po specjalnym wyznaczonym terenie przeznaczonym na ten cel. Zwierzęta żyją tam bez ingerencji człowieka, dokarmiane są tylko w czasie zimy.

Bukowa Góra
Stawy Echo i teren występowania konika polskiego

Tego poranka zrobiłam około 8 km marszu po parku i to rozgrzało mnie po chłodzie w aucie.

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie.

Następny przystanek na trasie to Szczebrzeszyn. To miasteczko znane jest każdemu Polakowi, za sprawą wiersza Jana Brzechwy o chrząszczu. Symbol ten wykorzystywany jest w promocji miasta. Ja zatrzymałam się tylko na chwilę przy rynku, żeby zobaczyć pomnik Chrząszcza i … zalegalizować gaśnicę samochodową.

Ps. Sprawna gaśnica to ważna rzecz! Zbity proszek gaśniczy nie wydostanie się na zewnątrz i nie spełni swojego zadania. Róbcie konserwację gaśnicy przynajmniej raz na 2 lata!

Synagoga, obecnie służy jako Dom Kultury

Na dłuższy spacer zaplanowałam Zamość. To wyjątkowa miejscowość w Polsce: Stare Miasto zostało wpisane na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Zamość szczyci się najpiękniejszym ratuszem w Polsce, okazałym rynkiem z kamienicami ormiańskimi oraz legendą “miasta idealnego” – popularnej w XVI w. w Europie koncepcji, według której był on zbudowany.

Ratusz i rynek główny w Zamościu
Kamienice na rynku
Rynek Solny
Fortyfikacje miejskie

W Zamościu zrobiłam szybki spacer w ciągu 1,5 godziny, ale można spokojnie spędzić tutaj cały weekend i odwiedzić więcej atrakcji w budynkach, jak Prochownię i Arsenał, czyli muzea artylerii. Jest też podziemna trasa turystyczna i kilka innych obiektów do zwiedzenia w pochmurny dzień. Ja chciałam skorzystać jak najwięcej ze słońca, więc odpuściłam muzea.

Sanktuarium w Krasnobrodzie

Do dalszych miejsc wybieram boczną drogę przez Krasnobród i Susiec, omijając Tomaszów Lubelski.

Susiec. Roztoczańskie Hollywood
Ruiny cerkwi św. Paraskewy w Kniaziach

Ruiny cerkwi w wiosce przy Lubyczy Królewskiej ściągają turystów dzięki jej udziałowi w filmie „Zimna wojna”. Cerkiew została wybudowana na początku XIX wieku, niestety została spalona podczas II wojny światowej. Obecnie grozi zawaleniem, a na wzgórzu znajduje się jeszcze dzwonnica oraz podniszczony cmentarz.

Dawny młyn na rzece Sołokiji – miejsce spływów kajakowych

Jestem już bardzo blisko granicy z Ukrainą. W Lubyczy jem obiad w restauracji „Xavier” przy trasie i tankuję paliwo. Korzystając z łazienki na miejscu robię szybką toaletę wieczorną. Uroki spania w aucie w przypadkowych miejscach są takie, że nie zawsze znajdzie się na miejscu łazienka i trzeba korzystać tam, gdzie jest.

Siedliska. Kapliczka z elewacją ze skamieniałych drzew

Niewielka miejscowość w pobliżu Hrebennego kryje w sobie znaleziska na skalę światową: zachowane okazy skamieniałych drzew. Procesowi krzemienienia podlegał jeden szczególny gatunek drzewa zwany Taxodioxylon Taxodii, dzisiaj w odmianie współczesnej znanej jako cypryśnik błotny odtwarzany jest przez leśników na brzegu stawu. Tutaj w Siedliskach w wielu miejscach można znaleźć wyeksponowane wielkie i małe fragmenty, a nawet jest muzeum skamieniałych drzew.

Tutaj łapie mnie już ukraińska sieć, więc uciekam dalej drogą przez Werchratę w kierunku Narolu. Już przejeżdżałam przez to miasteczko dzisiaj, ale szukam spokojnego miejsca na nocleg. I wtedy zaczynają się problemy: wysiada mi wsteczny bieg :/ muszę szukać parkingu z możliwością wyjazdu przodem i szczęśliwym zbiegiem okoliczności znajduję taki koło hotelu Pałacowa. Uprzejmi właściciele wysłuchują mojej nieprawdopodobnej historii i pozwalają mi zostać na parkingu bez dodatkowych opłat. Jestem tak wyczerpana, że jak tylko pozasłaniam okna w samochodzie, kładę się w śpiworze i zasypiam jak kamień.

Sobota, 30 kwietnia

Pałac Łosiów w Narolu

Budzę się znowu o 5 rano i po porannej toalecie w hotelowej łazience (tu jest jakby luksusowo) ruszam w dalszą drogę. Mam w planie na dzisiaj dzikie ostępy Roztocza Południowego, które w większości leży na terenie województwa podkarpackiego.

Te przestrzenie przypominają mi żywo Bieszczady, tylko jest tutaj raczej płasko. No, lekko pofalowane.

Jestem na terenie Starego Brusna, nieistniejącej już wsi, która była słynna ze swoich kamieniarzy. W okolicy znajduje się wiele kamiennych krzyży przydrożnych, pięknie zdobionych, wytwarzanych właśnie przez rzemieślników z Brusna. Ostatnich mieszkańców przesiedlono stąd po akcji „Wisła” i jedynie stary cmentarz jest pamiątką po nich.

Bruśnieński krzyż przydrożny

Po krótkiej jeździe znajduję idealne miejsce na śniadanie: dwa stoliczki z tajemniczymi czerwono-białymi szachownicami i drewniana ławeczka, a dookoła rozległa polana. Kilka kroków stąd jest wodospad. Pierwszy raz uruchamiam moją nową kuchenkę turystyczną na gaz i woda gotuje się w 3 minuty.

Dalsze atrakcje są w odległości zaledwie kilku kilometrów od siebie. Tuż przy drodze znajduje się bunkier linii Mołotowa, powstały zaraz po wybuchu II wojny światowej. Jest zabezpieczony solidną bramą i strzeżony przez kolonie mrówek.

Bunkier linii Mołotowa
Cerkiew w Nowym Bruśnie

Podkarpacie jest pełne obiektów ze Szlaku Architektury Drewnianej i cerkiew w Nowym Bruśnie też jest ciekawym obiektem. Tuż obok cerkwi znajduje się cmentarz kilku wyznań i tam też znajdziemy kamienne krzyże.

To miejsce nie było łatwe do odnalezienia, ale w lesie na niewielkim pagórku znajduje się tajemniczy kamień z otworem w środku, uważany za miejsce pogańskiego kultu solarnego. Wokół kamienia na środku można odnaleźć fragmenty innych głazów tworzących w przeszłości pierścień.

Kamienie kultu słońca w Nowinach Horynieckich

Wracam znów na drogę przez Werchratę i udaję się dalej, żeby zobaczyć kolejny obiekt sakralny w Moczarach. Tutaj nad strumieniem tuż obok granicy polsko-ukraińskiej znajduje się cmentarz ze starymi i nowymi nagrobkami, a na jego tyłach dostojne ruiny wielkiej cerkwi.

Cerkwisko w Moczarach
Zespół cerkiewny w Radrużu

Najbardziej okazałym obiektem sztuki cerkiewnej jest drewniana XVI-wieczna cerkiew św. Paraskewy w Radrużu, razem z dzwonnicą i kamiennym murem tworzy zespół cerkiewny wpisany na listę UNESCO.

Cmentarz na tyłach cerkwi

Moje problemy z biegiem wstecznym się nie kończą i w tym momencie decyduję, że muszę wracać do domu. Pozostały mi ostatnie miejsca do odwiedzenia. Przejeżdżam przez miejscowość uzdrowiskową Horyniec-Zdrój, tutaj parkuję bezpiecznie i udaję się na spacer po parku. Podmokły teren został pokryty drewnianymi pomostami, z których można obserwować bagienne rośliny.

Park zdrojowy w Horyńcu-Zdroju
Sanatorium „Bajka” w dawnym pałacu Ponińskich
Ośrodek kultury

Wyjeżdżając z Horyńca żegnam się z Roztoczem i jego malowniczymi drogami. Przejeżdżam przez Lubaczów i zatrzymuję się nie bez przygód w Jarosławiu.

Rynek w Jarosławiu

Jarosław leży na trasie z Rzeszowa do Przemyśla i ma piękny rynek z ratuszem i fontannami oraz kamienicami wokół. Ponadto znajdują się tutaj fragmenty murów miejskich, kilka obiektów klasztornych i budynek synagogi. W dawnej ujeżdżalni koni zrobiono nowoczesną galerię handlową „Stara Ujeżdżalnia”. Z pewnością warto zatrzymać się tutaj na dłużej i w spokoju pozwiedzać.

Ostatnie kilometry mojej trasy wiodą przez miejscowości, które znałam jedynie ze słyszenia: Albigowa, Borek Stary, Straszydle, Sołonka … Samochód wspina się na wysokie wzniesienia i po obu stronach mam wspaniałą panoramę. Pogórze Karpackie jest takie piękne! Nie wyobrażam sobie nie mieć wokół siebie gór. Dojeżdżam bezpiecznie do domu i uświadamiam sobie, że tego dnia przejechałam 230 km.

Chociaż moja podróż skończyła się dzień wcześniej, niż planowałam, i tak jestem zadowolona. Mam prawo jazdy dopiero od 1,5 roku i to była moja pierwsza samodzielna wyprawa samochodem na kilka dni. Jeździłam już na krótsze trasy do 100 km dziennie, raz pojechałyśmy z siostrą w Bieszczady i w jeden dzień przejechałam 275 km, ale nie byłam wprawiona w kilkudniowym jeżdżeniu. Ruszając z okolic Krosna w 2 dni zrobiłam samochodem 575 km, zwiedzając mnóstwo miejsc. Gdyby nie awaria biegu wstecznego, jeszcze jeden dzień byłabym w trasie, a tak musiałam wrócić wcześniej. Jeździłam przeważnie nie szybciej niż 70 km/h (nie licząc odcinka Via Carpathia), a drogi były dalekie od doskonałości, dużo dziur, zakrętów i podjazdów pod górę. Pomimo tej intensywności miałam czas na trekking po Roztoczańskim Parku Narodowym, podziwiałam widoki po drodze i nie spieszyłam się z niczym, ale przyznam, że tempo objechania tego było moim rekordowym. Chyba kluczem do sukcesu było to, że wstawałam sama z siebie o 5 rano 😉

Polecam Roztocze, zarówno w części województwa lubelskiego, jak i podkarpackiego. Jest tutaj co robić na majowy weekend, a także na dłuższe pobyty w innych porach roku.

______________

Więcej zdjęć: https://photos.app.goo.gl/P18XYTQoFD4FbCmCA

Lista miejsc: https://goo.gl/maps/bZmVPi1zY2GSSxTA6

Inspiracje:

https://gdziewyjechac.pl/57492/roztocze-poludniowe-w-swiecie-pachnacych-cerkwi-kamiennych-krzyzy-i-skamienialych-drzew.html

https://www.ruszajwdroge.pl/2018/11/Zamosc-co-warto-zobaczyc.html